Fundament przed działaniem
ARETE ARCHON z mojej perspektywy. O fundamencie, przedsiębiorczości i męskiej drodze
Są doświadczenia, których nie da się sprowadzić do opisu programu.
Dla mnie ARETE ARCHON było zatrzymaniem. Wejściem w ciszę, odpowiedzialność i pytanie, z jakiego miejsca naprawdę prowadzę swoje życie, firmę i relacje.
Nie chodziło o większą skuteczność za wszelką cenę. Chodziło o dojrzalszą skuteczność – taką, która wyrasta z wewnętrznego porządku, a nie z napięcia, lęku albo potrzeby udowadniania.
Dariusz Sobstyl meski-krag.pl
O fundamencie, który nie zależy od wyników.
O przedsiębiorczości, która zaczyna się od prowadzenia siebie.
O męskiej drodze, na której nie wszystko trzeba dźwigać samemu.
Nie stoję obok tej drogi
Są takie doświadczenia, o których nie da się mówić wyłącznie informacyjnie. Można napisać, czym jest dany program, kto go prowadzi, z czego się składa i dla kogo jest przeznaczony. Ale to nadal nie oddaje tego, co dzieje się w człowieku, kiedy naprawdę wchodzi w proces.
Dla mnie ARETE ARCHON jest właśnie takim doświadczeniem.
Nie piszę tego jako recenzji. Nie piszę tego jako reklamy. Nie piszę też po to, żeby kogokolwiek przekonywać, że to droga dla każdego. Piszę z własnej perspektywy — jako mężczyzna, ojciec, przedsiębiorca i prowadzący Męski Krąg.
Jestem uczestnikiem ARETE ARCHON, zarówno części I „Fundament”, jak i części II „Integracja”. To doświadczenie mocno dotknęło kilku obszarów, które od dawna są dla mnie ważne: odpowiedzialności, wewnętrznego porządku, relacji, decyzji, przedsiębiorczości i tego, co oznacza prowadzić siebie, zanim zacznie się prowadzić innych.
Bo można prowadzić firmę, zespół, rodzinę, projekty i codzienne sprawy, a jednocześnie w którymś momencie zobaczyć, że najtrudniejsze prowadzenie zaczyna się dużo bliżej — w sobie.
Co znaczy dla mnie ARETE
Słowo arete pochodzi z języka greckiego. Najczęściej tłumaczy się je jako doskonałość, cnotę, dzielność, siłę ducha albo realizowanie własnego potencjału.
Ale nie chodzi tu o perfekcję. Przynajmniej ja tak tego nie rozumiem.
Dla mnie arete nie oznacza człowieka bez błędów. Oznacza raczej człowieka, który nie ucieka od siebie. Który zaczyna widzieć, gdzie działa z lęku, gdzie z ambicji, gdzie z potrzeby udowodnienia czegoś światu, a gdzie z prawdziwego wewnętrznego porządku.
To jest bardzo ważne szczególnie dla mężczyzny, który dużo działa. Bo działanie potrafi być siłą, ale potrafi też być ucieczką. Można zbudować firmę, dom, pozycję i opinię człowieka sprawczego, a jednocześnie nie mieć kontaktu z tym, co naprawdę dzieje się w środku.
ARETE, w moim odczuciu, dotyka właśnie tego miejsca.
Nie pyta tylko: „co osiągnąłeś?”. Pyta też: „kim się stajesz, kiedy to osiągasz?”.
Archon, czyli ten, który prowadzi
Drugie słowo — archon — oznacza tego, który przewodzi. Ale dla mnie najważniejsze jest nie samo przewodzenie innym, tylko kolejność.
Najpierw prowadzenie siebie.
To brzmi prosto, ale w praktyce jest bardzo wymagające. Bo prowadzić siebie to nie znaczy mieć zawsze kontrolę. Nie znaczy być twardym, niewzruszonym i odpornym na wszystko. Nie znaczy nie czuć lęku, wstydu, zmęczenia czy niepewności.
Prowadzić siebie to znaczy umieć zobaczyć, co mną naprawdę kieruje.
Czy podejmuję decyzję z wolności, czy z presji?
Czy mówię „tak”, bo chcę, czy dlatego, że boję się odmówić?
Czy buduję firmę z sensu, czy z potrzeby udowodnienia własnej wartości?
Czy jestem obecny w relacjach, czy tylko sprawnie spełniam role?
Czy potrafię odpocząć, czy jestem uzależniony od bycia potrzebnym?
To są pytania, które nie zawsze są wygodne. Ale są potrzebne, jeśli mężczyzna nie chce żyć wyłącznie na autopilocie.
Przedsiębiorczość nie kończy się na wynikach
Jako przedsiębiorca bardzo dobrze znam świat zadań, decyzji, odpowiedzialności i wyniku. Firma wymaga konkretu. Nie da się jej prowadzić samą refleksją. Trzeba podejmować decyzje, płacić zobowiązania, rozmawiać z ludźmi, brać odpowiedzialność za skutki swoich wyborów.
Ale z czasem coraz mocniej widzę, że przedsiębiorczość nie jest tylko sprawą strategii, pieniędzy i organizacji.
Jest też sprawą stanu wewnętrznego człowieka, który tę firmę prowadzi.
Jeśli w środku jest chaos, firma często zaczyna ten chaos powielać. Jeśli decyzje są podejmowane głównie z lęku, napięcia albo potrzeby udowodnienia czegoś innym, nawet dobre wyniki nie zawsze dają spokój. Jeśli przedsiębiorca nie ma kontaktu ze sobą, łatwo pomylić rozwój z ucieczką do przodu.
ARETE ARCHON pomogło mi zobaczyć przedsiębiorczość szerzej.
Nie tylko jako pytanie: „jak dowieźć więcej?”.
Ale też jako pytanie: „z jakiego miejsca ja to dowożę?”.
To jest dla mnie bardzo konkretne. Bo inna jest decyzja podjęta z napięcia, a inna z wewnętrznej stabilności. Inna jest rozmowa prowadzona z potrzeby kontroli, a inna z dojrzałości. Inna jest ambicja, która wypływa z braku, a inna ta, która wyrasta z sensu.
W biznesie to robi różnicę.
Nie zawsze od razu na wykresie. Ale bardzo często w jakości decyzji, w sposobie rozmowy, w relacjach z ludźmi, w odporności na presję i w tym, czy po sukcesie nadal jest w człowieku życie.
Fundament, czyli miejsce, do którego można wracać
Słowo „fundament” jest dla mnie jednym z najważniejszych słów w całym tym doświadczeniu.
Fundament to nie jest deklaracja. To nie jest hasło na ścianie. To nie jest wizerunek silnego człowieka.
Fundament to coś, co zostaje, kiedy nie ma telefonu, rozpraszaczy, codziennego tempa, roli zawodowej i możliwości ucieczki w działanie.
Wtedy zostaje pytanie: kim jestem, kiedy nie muszę niczego pokazywać?
To pytanie może być trudne. Szczególnie dla mężczyzny, który przez lata budował swoją wartość na sprawczości. Na tym, że umie, dowozi, załatwia, bierze odpowiedzialność, nie zawala, jest potrzebny.
To wszystko może być dobre. Ale jeśli staje się jedynym źródłem tożsamości, zaczyna być kruche.
Bo co zostaje, kiedy przez chwilę nie trzeba dowozić?
Dla mnie fundament to właśnie to miejsce. Nie twarda skorupa. Nie poza. Nie obraz mężczyzny, który zawsze ma odpowiedź. Raczej wewnętrzny punkt odniesienia, do którego można wracać wtedy, kiedy życie przyspiesza, firma wymaga decyzji, relacje stają się trudne, a człowiek zaczyna tracić kontakt ze sobą.
Braterstwo bez wielkich słów
Jednym z najmocniejszych wymiarów ARETE ARCHON jest dla mnie obecność innych mężczyzn.
Nie chodzi o grupę w rozumieniu towarzyskim. Nie chodzi o spotkanie, na którym każdy opowiada, jak dobrze mu idzie. Nie chodzi o męskie poklepywanie po plecach ani budowanie pozy.
Chodzi o przestrzeń, w której można być bardziej prawdziwym.
Dla wielu mężczyzn to nie jest oczywiste. Jesteśmy przyzwyczajeni do rozmów zadaniowych, żartów, opinii, porad, porównań albo rywalizacji. Często umiemy rozmawiać o pracy, sporcie, pieniądzach, samochodach, planach i problemach technicznych. Dużo trudniej przychodzi powiedzieć: „nie wiem”, „boję się”, „jestem zmęczony”, „nie czuję już smaku”, „nie chcę dłużej udawać”.
Braterstwo, które ma dla mnie wartość, nie polega na tym, że wszyscy myślą tak samo.
Polega na tym, że można stanąć przy drugim mężczyźnie bez gry. Można usłyszeć jego prawdę i nie musieć jej od razu naprawiać. Można też wypowiedzieć swoją i zobaczyć, że nie trzeba być z tym samemu.
To jest bliskie temu, co od dawna czuję w Męskim Kręgu.
Mężczyzna nie zawsze potrzebuje rady. Czasem potrzebuje obecności. Czasem potrzebuje ciszy. Czasem potrzebuje usłyszeć siebie w słowach innego mężczyzny.
Arete Archon a Męski Kręg
ARETE ARCHON jest moim osobistym doświadczeniem rozwojowym. Męski Krąg jest miejscem, które prowadzę w określonych ramach: jako moderator, który dba o zasady, strukturę, poufność i bezpieczeństwo rozmowy.
Nie chcę mieszać tych dwóch rzeczy.
Ale nie udaję też, że jedno nie wpływa na drugie.
Każde głębokie doświadczenie, które porządkuje człowieka od środka, wpływa na sposób, w jaki jest z ludźmi. Na sposób słuchania. Na cierpliwość. Na zgodę na ciszę. Na większą uważność wobec słów. Na pokorę wobec tego, że każdy mężczyzna niesie coś, czego z zewnątrz nie widać.
W tym sensie ARETE ARCHON nie jest metodą mojego prowadzenia kręgu. Ale jest częścią mojej drogi jako człowieka, który ten krąg prowadzi.
Mężczyzna nie musi wszystkiego dźwigać sam
Najprostsze zdanie, które zostaje ze mną po tym doświadczeniu, brzmi: mężczyzna nie musi wszystkiego dźwigać sam.
To zdanie może wydawać się oczywiste. Ale wielu mężczyzn żyje tak, jakby było odwrotnie.
Sam w firmie.
Sam z decyzjami.
Sam z lękiem o przyszłość.
Sam z napięciem w relacji.
Sam z ojcostwem.
Sam z poczuciem, że powinien dawać radę.
Sam z pytaniem, czy życie, które zbudował, naprawdę jest jego.
Nie chodzi o to, żeby przestać brać odpowiedzialność. Przeciwnie. Dojrzała odpowiedzialność nie polega na samotnym dźwiganiu wszystkiego do końca. Polega też na tym, żeby wiedzieć, kiedy potrzebuję innych ludzi, rozmowy, zatrzymania i prawdy.
To jest bardzo męskie.
Nie w sensie pozy. W sensie dojrzałości.
Co zostaje po takim doświadczeniu
Nie chcę opisywać szczegółów procesu. Takie rzeczy zostają tam, gdzie powinny zostać – w poufności i w doświadczeniu uczestników.
Mogę jednak powiedzieć, co zostaje we mnie.
Zostaje większy szacunek do ciszy.
Zostaje mocniejsze pytanie o jakość decyzji.
Zostaje większa uważność na to, czy działam z lęku, czy z siły.
Zostaje przekonanie, że przedsiębiorczość bez wewnętrznego fundamentu łatwo zamienia się w niekończący się bieg.
Zostaje też wdzięczność za mężczyzn, przy których nie trzeba udawać, że wszystko jest proste.
To doświadczenie nie sprawia, że człowiek nagle ma gotowe odpowiedzi.
Raczej pozwala uczciwiej zadawać pytania.
A czasem właśnie od tego zaczyna się prawdziwa zmiana.
Dlaczego o tym piszę na Męskim Kręgu
Piszę o tym tutaj, bo Męski Krąg od początku wyrasta z podobnego przekonania: mężczyzna potrzebuje miejsc, w których może mówić prawdę bez oceniania, bez doradzania i bez konieczności grania roli.
Nie każdy potrzebuje warsztatu. Nie każdy potrzebuje procesu rozwojowego. Nie każdy jest przedsiębiorcą. Nie każdy chce wejść w głęboką pracę nad sobą.
Ale wielu mężczyzn potrzebuje choć jednego miejsca, w którym może usiąść z innymi i powiedzieć: „tak naprawdę wygląda moje życie”.
Albo tylko posłuchać.
Czasem to wystarczy na początek.
Dla jednego mężczyzny drogą będzie ARETE ARCHON. Dla innego — Męski Krąg. Dla jeszcze innego — terapia, rozmowa z przyjacielem, samotny wyjazd, decyzja o zmianie stylu życia albo powrót do relacji, którą zaniedbał.
Nie chodzi o jedną właściwą ścieżkę.
Chodzi o to, żeby przestać udawać, że żadnej ścieżki nie potrzebujemy.
Założyciele ARETE ARCHON
Założycielami ARETE ARCHON są Jacek Masłowski i Jakub Domeracki.
Jacek Masłowski od lat pracuje z mężczyznami. Przedsiębiorca, filozof, psychoterapeuta i coach. Prezes Fundacji Masculinum, wspierającej rozwój i zdrowie psychiczne mężczyzn. Psychoterapeuta Gestalt
Jakub Domeracki wnosi doświadczenie przedsiębiorcy, doradcy rozwoju biznesu i człowieka, który rozumie, że sukces firmy nie jest oderwany od dojrzałości człowieka, który tę firmę prowadzi. Specjalizuje się w wspieraniu przedsiębiorców w skalowaniu firm.
Dla mnie właśnie to połączenie jest w ARETE ARCHON szczególnie ważne: mężczyzna, biznes, relacje, odpowiedzialność, wewnętrzna siła i wspólnota nie są traktowane jako osobne światy. One się przenikają.
Bo człowiek nie zostawia siebie przed wejściem do firmy.
Wnosi tam swój spokój albo swój chaos. Swoją dojrzałość albo swoje niezaopiekowane napięcia. Swoją obecność albo swoją ucieczkę. Swoją prawdę albo swoją maskę.
Na koniec
ARETE ARCHON jest dla mnie jednym z tych doświadczeń, które trudno zamknąć w prostym opisie.
Mogę jednak powiedzieć jedno: to doświadczenie porusza temat, który uważam dziś za bardzo ważny dla mężczyzn — szczególnie tych, którzy dużo niosą.
Nie chodzi tylko o to, żeby być skuteczniejszym.
Chodzi o to, żeby ta skuteczność nie była oderwana od siebie.
Nie chodzi tylko o to, żeby prowadzić innych.
Chodzi o to, żeby najpierw umieć prowadzić siebie.
Nie chodzi tylko o wynik.
Chodzi o fundament, z którego ten wynik wyrasta.
I może właśnie dlatego ta droga jest dla mnie ważna.
Bo przypomina, że mężczyzna może być silny nie dlatego, że niczego nie czuje. Ale dlatego, że ma odwagę zobaczyć prawdę o sobie i dalej brać odpowiedzialność – już nie z maski i nieznanej roli, lecz z miejsca bardziej własnego.
Dariusz Sobstyl meski-krag.pl
Więcej o ARETE ARCHON
Jeśli czujesz, że temat dojrzałej skuteczności, wewnętrznego fundamentu, przedsiębiorczości i męskiej drogi jest Ci bliski, więcej o tej przestrzeni przeczytasz na stronie
